Wiele osób polubiło rolki za ich niewiarygodną wygodę i szybkość. Pamiętam wciąż czasy, gdy była moda na zwykłe wrotki. Dla mnie to była autentyczna zmora.
Ile razy się wywróciłam i zdarłam skórę. Gorzej niż na swoim pierwszym rowerze. Wyłącznie moja siostra potrafiła godzinami spędzać na nich czas, gnając po całym parku i denerwując rodziców. Nic nowego, że tak dobrze jej szło. Praktycznie całe zimowe ferie przejeździła na lodowisku z koleżankami. Mnie łyżwy nieco przerażały. Może to dlatego, iż byłam mała i nie umiałam hamować? Ciągle lądowałam na ogrodzeniu. Szczęśliwie moja siostra jest dość cierpliwą nauczycielką i powoli uczyła mnie wszystkich ruchów. Do teraz na lodowisku czuję się swobodnie i pewnie. Tak samo jest z rolkami. Nie są one dla mnie żadnym wyzwaniem. Jako że ciężko byłoby mi trzymać i rolki, i łyżwy w szafie, postanowiłam zainwestować w łyżworolki. Teraz starczy, że podmienię kółka na płozy i odwrotnie. Do tego są one regulowane, dlatego nie ma znaczenia grubość skarpet. Niekiedy jeszcze przypominam sobie mój pierwszy kontakt z lodem i każde lato spędzone na rolkach. Dobrze jest mieć tak przyjemne wspomnienia. tags: sport, wakacje, sprzęt sportowy, rolki, łyżworolki
